O oj nie budźcie go, mego kochanego.
Oj bo cygańskie słoneczko jeszcze śpi...
Aj dana liii liii dana, prawda dawno znana,
póki cygańskie słoneczko jeszcze śpi...
Moje ty kochanie, czarny mój cyganie,
na szerokim stepie, znów pójdę za tobą w tan.
Aj dana liii liii dana, prawda dawno znana,
kiedy cygańskie słoneczko zacznie lśnić.
Jadą Cyganie, pędzą w cztery konie,
ona w samym środku, a on po prawej stronie.
Aj dana liii liii dana, prawda dawno znana,
kiedy cygańskie słoneczko zacznie lśnić!
jeszcze widzę to miasteczko jak szalone:
na ulicach tłum, a z nieba płynie żar,
tu gra muzyka, słyszę głosy rozbawione
śmiech i krzyki roztańczonych w koło par.
gdy ulicą szłam samotna, zagubiona
tłum otoczył mnie, okrążył z różnych stron.
a nagle porwał, potem w czyjeś pchnął ramiona
i ujrzałam, że przede mną stoi on...
my roztańczeni w tłumie...
co złączył nas blisko, powiązał w uścisku i poniósł gdzieś w dal!
pośrodku fali, która gna i porywa nagle wszystko,
roztańczeni, rozmarzeni, on i ja...
my roztańczeni w tłumie...
tu w objęciu, przytuleni, tak krążyliśmy nad ziemią, farandoli niósł nas ton.
i tylko my oszołomieni, nagłym szczęściem upojeni,
wpatrzeni w siebie, połączeni w jedno, ja i on...
a dokoła rozkołysany tłum
i z radości świat dokoła zawirował:
ciągle słyszę roześmiany jego głos,
nagle ktoś krzyknął, a tłum szarpnął, zafalował,
ruszył w przód i z moich ramion wyrwał go!
my rozłączeni w tłumie...
co ruszył jak fala, rozdzierał, oddalał i niósł w strony dwie!
płakałam z bólu, chciałam biec, próbowałam go dogonić
ale głos mój wśród muzyki głuszył śmiech...
my rozłączeni w tłumie...
co wirował wkoło, szalał, co rozdzierał, nas oddalał jak fale różnych mórz i przeklinałam tłum, co mi dał i zabrał tego,
którego nie ujrzałam nigdy więcej, nigdy już
a dokoła tańczył rozbawiony tłum
roześmiany tłum
rozbawiony tłum