To koniec to koniec
Wybaczyłam ci sąsiadkę, tę z siódmego piętra
(to sie stało poza mną)
nie bez trudu lecz przelknelam romans z farmaceutka
(samotnosc pomagalem zniesc)
na wyzyny zrozumienia wspielam sie
gdy ktos ”zyczliwy”
(nie wracajmy do tego)
w krótkim liscie doniósl
ze masz dziecko, lecz nie ze mna...
Czary mary nie ma cie
hokus pokus nie ma nas
Oto stałam się kobietą
z tych, którymi gardze
uwieszonych na ramieniu
w zaleznosciach tkwiacych
tam na dole na ulicy stoja dwie walizki
spakowalam ci wspomnienia, zdjecia
juz po wszystkim
dalej dalej dalej
tatuuj mnie
wytatuuj najpierw
na mnie swe imię
wytatuuj na mnie
zaklęcia swe
ja naprawdę wierzę
że to nie minie
dalej dalej dalej
tatuuj mnie
chcę byś widział
wszystko co do mnie powiesz
wytatuuj mi to
ja tego chcę
wytatuuj wszystko
słowo po słowie
na mnie na mnie znajdziesz
siebie i mnie
na mnie znajdziesz siebie
kiedy się zgubisz
mapą twoją mapą
twoją być chcę
będę twoją mapą
kiedy się zgubisz...
Teraz o tym wiem
kiedy świat na mnie czasem
rozgniwa się
daje smutek bym
tam gdzie wieżowca oko
czekała aż do zmroku
w tym z najdalszych miejsc
by pchłą stać się małą
teraz o tym wiem... aż do zmroku
sama tak
i czuła się tak marnie
poczuła się tak marnie
jagby bóg, dobry bóg
nie lubił pcheł
(one - nah - wanna - ee - yeah...)